Wyjazd do Krakowa.

Na CB radio powiedzieli mi, że przejazd przez Wrocław ma dwadzieścia trzy kilometry. Skoro tak, to było najdłuższe dwadzieścia trzy kilometry w moim życiu. Jechałem przez ponad godzinę. Potem było lepiej. Droga była dobra, ruch mały. Szybko dotarłem na Śląsk. Tutaj, wbrew obawom jechało się doskonale. Co prawda ruch był spory, ale drogi za to doskonałe? Po wyjeździe ze Śląska zostało mi ponad sto kilometrów do wesele Krakowa. Pokonałem je już w wesele ciemnościach. W końcu było późno. wesele Wjechałem do Krakowa i zacząłem rozglądać się za hotelem. Znalazłem go bez problemu. Reklama była z daleka widoczna. Podjechałem, zapytałem się o wolne miejsca. Były. Więc postanowiłem nie ruszać się dalej i pozostać w tym miejscu. Na drugi dzień zacząłem załatwianie swoich spraw, związane również z jazda po mieście. Jeździło się bez problemu. Teraz jestem już w domu, ale za tydzień tam wracam. Już bez strachu.